poniedziałek, 21 lutego 2011

THE DOORS - The Doors (1967)

I ponownie zmuszony jestem zacząć tak jak dwa ostatnie posty: zespół The Doors jakoś do mnie nie przemawiał, gdzieś się chował przez te lata albo ja go unikałem. Zresztą mając pod ręką gigantów historii rocka i znając kilka sztandarowych hitów The Doors, jakoś nie miałem nigdy czasu i ochoty sięgnąć po więcej. Nigdy nie mów nigdy...

Na drugą stronę przebij się
Jim Morrison to symbol, który mnie jakoś nigdy nie urzekł. Może nadal zbyt mało rozumiem te lata, może zbyt płytko się w to zagłębiam. Poeta buntownik, wrażliwy i kontrowersyjny. Ale muzyka to już inna bajka. "Tej płyty, tej muzyki nie wolno słuchać z użyciem nadmiaru wiedzy, nazbyt 'naukowo'. Trzeba jej kosztować intuicyjnie" (Skarżyński) I tak też podszedłem do tego tematu. I tak, urzekła mnie ta płyta. Każdy kawałek będący lirycznie wspaniałym dziełem (choć niezbyt łatwym do zrozumienia) jest znakomity i szczerze napiszę, że byłem bardzo zaskoczony różnorodnością tej płyty.

Nie przyśpieszaj kroku, miłość lubi spokój
'Light my fire' zna prawie każdy, ale ja nie miałem pojęcia, że w środku utworu jest tak wspaniale pędząca część instrumentalna. Wiem, że technicznie ta gra nie jest idealna (opinia o całej płycie) ale jest niesamowicie klimatyczna i przemawiająca do słuchacza. Który utwór by nie wziąć ('Soul Kitchen', 'Back Door Man', 'Take it as it comes'....) to mamy do czynienia z muzyką graną z zapałem, uczuciem i prowadzoną wokalnie przez charyzmatyczny, wybijający się na pierwszy plan głos Morrisona. Ballada 'The Crystal Ship' znana mi już wcześniej, naprawdę robi wrażenie i pozwala rozmarzyć się i zapomnieć o wszystkim wokół i skupić się tylko na pięknie docierających dźwięków.Utwór kończący płytę, 'The End' to próba udowodnienia, że muzyka może stać się sztuką. Morrison deklamujący kontrowersyjne treści przy psychodelicznych dźwiękach, które finalnie wybuchają nadmiarem emocji....utwór nie przypadkowo został wykorzystany w filmie 'Czas Apokalipsy' Coppoli. 

Wskaż mi drogę do najbliższej knajpy z whisky
Kolejny zagubiony. Kolejny na liście. Alkohol i narkotyki. Nie mnie oceniać, bo nie mam takiego zamiaru ani takich możliwości. Wiem, że próbował się od tego uwolnić. Ale dla mnie pozostanie jako autor tejże niezwykłej muzyki, która wymusza wszelkie możliwe emocje, oprócz obojętności.


Ocena: 9/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz