Narkotykowy koktajl dźwięków i tekstów serwowany w oparach uzależniającej codzienności
piątek, 11 lutego 2011
Big Brother and the Holding Company - Cheap Thrills (1968)
Sytuacja podobna, jak przy Hendrixie. Janis Joplin, bo to o niej mowa, zawsze dla mnie była niewiadomą. Znałem kilka jej utworów, coś o jej burzliwym życiu (sex, drugs and rock'n'roll ) i na tym koniec. A wystarczy posłuchać tej płyty, by przekonać się, że jest fantastyczną wokalistką a utwory z pogranicza rocka i bluesa są niesamowicie żywiołowe i nasycone tym wspaniałym klimatem końcówki lat 60-tych...
Jednego z tych poranków, dorośniesz....
Mocną stroną tej płyty, jak ocenia w swej recenzji mój muzyczny guru (powtórzę: Jerzy Skarżyński), jest fakt, że na niej Joplin jest członkinią grupy Big Brother and the Holding Company: co prawda jest wybijającą się na pierwszy plan wokalistką, ale nadal częścią grupy. I to nie byle jakiej grupy. Nie podejrzewałem, że usłyszę tu tak wspaniałe gitarowe solówki (nie ukrywam, że mam słabość do tych części utworów, gdy na pierwszy plan wybijają się elektryczne gitary). Tym bardziej, że gitarzystów jest tu dwóch.W utworze 'Summertime' dają popis pięknego i bardzo emocjonalnego grania , a cały utwór - będący swego rodzaju wizytówką Joplin - jest wręcz nieziemsko wspaniały. Zresztą fakt, że płyta jest 'live', dodaje niesamowitej ekspresji utworom i żywiołowości wykonaniom. Wspomnieć tu należy chociażby 'Oh, Sweet Mary" czy 'Magic of Love', który wręcz puchną od dusznej atmosfery hippisowskich festiwali. Kolejny, bardzo znany czy wręcz ograny utwór, znajdujący się na tej płycie to "Piece of my heart'. Wspomnieć należy również o nastrojowym "I need a man to love', gdzie również gitarzyści udowadniają, że znają swój fach.
Wróć i uwierz, kochanie....
"Żyła tak intensywnie i agresywnie, że nieomal czuło się, iż ten wewnętrzny ogień musi ją spalić" - pisze Skarżyński. Jej genialny, 'czarny' głos, pozostawił kilka muzycznych perełek oraz swój trwały ślad w historii muzyki nie tylko rockowej. Aż się nie mogę doczekać jej następnej, tym razem solowej płyty 'Pearl' ('71), ale nie wszystko na raz. Przyjemność należy sobie dozować....
Ocena: 10/10
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz