poniedziałek, 20 czerwca 2011

Nawiasem słuchając 4



LED ZEPPELIN - II (1969)


Jak pisałem wcześniej, wracam do 'Dwójki' Zeppelinów, bo pozycja warta głębszego poznania. Od samego początku tej płyty, grupa daje mocny sygnał o jakości swojego grania. 'Whole lotta love' - wielki przebój tej ekipy, oparty jest na mocnym hardrockowym riffie. Wszystko tutaj brzmi doskonale: perkusja, gitara, bas, wokal...Również 'Heartbreaker' oraz "Living Loving Maid (She's just a Woman)' wykorzystują mocny riff i są jednymi z wizytówek Led Zeppelin.
Trochę innym utworem jest 'Rumble on' z odniesieniami do Tolkiena: rozpoczyna się wolno i rozwija w dynamiczny refren. Całość robi bardzo przyjemne wrażenie i świetnie się tego słucha.

Spodobał mi się też tutaj spokojniejszy kawałek 'Thank you' : Page gra na akustycznej gitarze, zaś John Paul Jones przepięknie przygrywa na Hammondach.
Cała płyta to kawał rockowej historii. Typowa dla Zeppelinów, o świetnym hardrockowym brzmieniu ale też kilku lżejszych (i piękniejszych) nutach.... Warto znać. Warto słuchać.


Ocena: 8/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz