niedziela, 1 maja 2011

PAUL MCCARTNEY - Ram (1971)

Album sygnowany jest jako Paul McCartney & Linda McCartney. Poniekąd słusznie, ponieważ żonę Paula możemy usłyszeć na tej płycie (w roli chórku....). Ważniejszym powodem zaakcentowania roli żony była rywalizacja z kolegą z The Beatles, Johnem - odpowiedź na lennonowski album 'Plastic Ono Band' opisany poprzednio przeze mnie. Zresztą, jest tu kilka utworów, których tekst można doczepić do tej rywalizacji pomiędzy muzykami. 
McCartney zazwyczaj kojarzony jest bardziej 'lajtowo' niż Lennon. John to artysta, pionier, wizjoner. Paul kojarzony jest raczej z 'wiecznym chłopcem' (także ze względu na wygląd), twórcą melodyjnych kawałków bez głębszego znaczenia. Dla mnie osobiście Paul to wielki artysta, genialny kompozytor, świetny wokalista i gitarzysta. Jeżeli kiedykolwiek nauczę się grać na gitarze, melodie McCartneya będą jedne z pierwszych, które nauczę się grać....

"Zgaduję, że nigdy nie wiedziałeś, drogi chłopcze, co znalazłeś...."
 
Utwory są świetnie skomponowane, melodie zapadają w pamięć i całość brzmi wyśmienicie. Na pewno wyróżnię tutaj 'Ram on' - dowód na geniusz Paula w tworzeniu linii melodycznej. Prosty utwór, ubogi akompaniament a robi wrażenie niesamowite i przyciągające. 'Dear boy', który odczytywany jest jako atak na osobę Johna. Minisuita 'Uncle Albert/Admiaral Halsey' z cudowną, taneczną drugą częścią. 'Smile Away' nawiązująca do Hendrixa i jego utworów. Żywiołowo wykonane 'Monkberry Moon Delight', w którym Paul zdziera sobie gardło. 

'Wierzymy, że nie możemy się mylić'

Płytę kończył utwór 'Back seat of my car', który również odczytywany może być jako atak na osobę Lennona. Głównie ze względu na końcowe wyśpiewywanie tesktu 'we believe that we can't be wrong'. W 1993 r. edycję zremasterowano i dodano dwa utwory, wśród których znalazł się przepiękny kawałek 'Another Day' będący kwintesencją stylu McCartneya. Nic dodać, nic ująć - dzieło skończone. Może i nie grzeszy głębią przekazu, nie podejmuje trudnych wyzwań i nie otwiera nowych horyzontów ale zasługuje na uznanie i swoje miejsce w historii rocka.


Ocena: 8/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz